Wszyscy z ogromnym zainteresowaniem oglądali i dotykali bryłę lodu, w której „uwięziony” był mały dinozaur. Najpierw podziwialiśmy jej błyszczące kryształki przez szkło powiększające. Nie mogliśmy się wręcz nadziwić, jak zadziwiająco piękny jest zwykły lód! Następnie sprawdzaliśmy jego temperaturę, dotykając rączkami. Po odstawieniu w ciepłe miejsce, zaczął topnieć. Po poobiednim odpoczynku naczynie wypełniła już tylko woda. Dla małych dzieci wszystko, co nas otacza jest nowe i tajemnicze dopóki osobiście nie doświadczą zmian w otaczającej ich przyrodzie.

Dzieci z najstarszej grupy przygotowały przedstawienie na cześć dostojnego gościa. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że każdy z nas może zostać św. Mikołajem robiąc dobre uczynki i dzieląc się z innymi tym, co mamy. Spotkał nas też ogromny zaszczyt, bo chwilkę po tym przyszedł do nas osobiście. Podczas tej wizyty chętne dzieci miały możliwość zamienić z nim kilka słów. Przybysz bardzo chętnie odpowiadał na wszystkie pytania dotyczące reniferów, sań i Elfów. Na zakończenie spotkania Św. Mikołaj zostawił dla każdego upominek i obiecał, że wróci do nas za rok.
W naszym przedszkolu krótko przed Świętami Bożego Narodzenia pieczemy pierniki. Każde dziecko otrzymało po kawałku przygotowanego wcześniej ciasta, które musiało odpowiednio ugnieść, rozwałkować i wyciąć kształt piernika. Zabawa była doskonała, choć dzieci bardzo poważnie potraktowały swoje zadania i solidnie przyłożyły się do pracy. Chętnie uczestniczyły również w porządkowaniu miejsca, które zajmowały podczas zajęć.
Autor: KaNgUrKa
Czas Andrzejek już nadchodzi,
w szkole o to się rozchodzi.
Bo Andrzejki - czas niezwykły,
a do tego już przywykły,
w szkole wszystkie ananasy -
no dosłownie - z każdej klasy!
No bo Andrzej - ten kołodziej,
to już dziewcząt jest dobrodziej!
Aby wróżba się spełniła -
każda już go poprosiła,
i ostrożnie wosk się leje,
bo z tym wiążą się nadzieje...
Są z nami niemalże zaraz po urodzeniu. Gdy tylko zaczynamy widzieć i rozpoznawać kształty, dostrzegamy jak wpatrują się w nas swoimi małymi, brązowymi oczkami. Nic nie mówią, tylko patrzą. Ich uśmiechnięte pyszczki sprawiają, że zaczynamy się śmiać i gaworzyć. Uspokajają, kiedy mama przygotowuje mleko w butelce. Mruczą do snu kołysankę, gdy oczy kleją się ze zmęczenia. Pomagają zdmuchnąć pierwszą świeczkę na urodzinowym torcie. Jako pierwsze opatrują skaleczone podczas jazdy rowerem kolano. Jak dobrze, że i one mają swoje święto.